No ładnie Trent Reznor to ma jaja. Dodatkowo za konsekwencje w działaniu i wiarę w ideały należą mu się słowa uznania i brawa. Zirytowany rynkiem fonograficznym i współpracą z wytwórniami, postanowił pokazać wrogom środkowy palec. A fani tylko na tym korzystają. Jak pomyślał, tak zrobił. W ten sposób w ciągu dwóch miesięcy otrzymaliśmy dwa nowe dzieła Nine Inch Nails, jednak wydane bez korporacyjnej pomocy. Pierwszy zestaw Ghosts I-IV to 36 kompozycji określonych przez twórcę mianem "ścieżki dźwiękowej do snów na jawie". Całość można było pobrać przez internet już za sumę 5 dolarów. Teraz, bez żadnej zapowiedzi i całkowicie za darmo Reznor po prostu dał sympatykom nową płytę o tytule "The Slip". Wystarczyło podać adres e-mail i 10 nowych utworów NIN pojawiało się w zasięgu kilku kliknięć. Jeśli ambientowe Ghosts I-IV (choć jak najbardziej wartościowe) było zaledwie zadziornym szturchnięciem, tak "The Slip" to solidny kop w sam środek fonograficznego zadu. Otrzymujemy bowiem regularną płytę Nine Inch Nails, z mnóstwem znakomitej muzyki. Nawet jeśli singlowe "Discipline" brzmi jak pozostałość z sesji With Teeth, mamy do czynienia z absolutnie kapitalnym numerem. Równie udanych kawałków znajdziemy jeszcze kilka, żeby wymienić chociażby rockowo-agresywne "1,000,000". Reznor wypowiedział wojnę i wystawił niemal cały arsenał swych możliwości. "The Slip" to swoista kompilacja najlepszych cech muzyki Nine Inch Nails. Mamy zatem rozwścieczone "Letting You", klasycznie Reznorowe "Head Down", "Lights In The Sky" przywołujące epokę "The Fragile" i niepokojące "The Four Of Us Are Dying". I jeszcze wyborna rzecz na sam finał, "Demon Seed" z przykuwającym gitarowym motywem. Nie od dziś wiadomo, że frustracja i gniew to znakomite inspiracje w muzyce, szczególnie jeśli chodzi o ciężką artylerię. Miejmy nadzieję, że Trent Reznor szybko się nie uspokoi i nadal będzie walczył z systemem, efekty są bowiem bardziej niż zadowalające.




Tak napisali inni:
Ownlog.com :: Wróć